Wolni w niewoli

W 1891 roku grupę ludzi z Południowej Afryki zabrano do stolicy Imperium Brytyjskiego.


Byli to śpiewacy, którzy tourne po Wielkiej Brytanii mieli zarobić na chrześcijańskie szkoły w kraju na południu kontynentu. Celowo nie piszę "ich kraju".


Byli to pierwsi czarnoskórzy sfotografowani w Albionie. Moją uwagę przykuł portret, który załączam. Portret ten bowiem jest jednym z tych, które przykuwają uwagę wchodzącego do pokoju, które każą mu podejść do siebie. Ma się wrażenie, że za tym magnetyzmem nie stoi nic, co ma wspólnego z tym, że ja patrzę, ale z tym właśnie, że portret każe mi patrzeć.



I pamiętam, że nie mogłem ocenić, czy to tak banalne, że uroda tej pani tak mnie przyciąga, czy coś innego. Z drugiej strony: nie wiedziałem sam, czy to jest właśnie uroda. Może coś innego. Może moc.


Wśród grupy chórzystów był porwany za młodu etiopski książę, kobieta schwytana za dziewczęcia na niewolnika, ale zaraz wyzwolona przez angielskiego kapitana, a nawet człowiek, który został adwokatem. Wszystkie tamte portrety miały jedną cechę wspólną. Moc. To nie złamanych dzikusów pokazują zdjęcia, ale osobowości. Nigdy dotąd nie widziałem takich zdjęć tego rodzaju.


Ciekawe, że wyobrażamy sobie, że kolonializm był zezwierzęceniem innych ras, zniewoleniem ich, odebraniem osobowości a najlepiej pokazywaniem w ZOO. Ale tam, gdzie tak nie było, kolonializmu nie dostrzegamy.


A przecież wszyscy Ci ludzie, których traktowano chyba zupełnie znośnie, znaleźli się w Wielkiej Brytanii nie dlatego, że takie było ich życzenie, ale właśnie dlatego, że pragnienie kolonii zburzyło ich świat, ich życie i szansę na decydowanie o tym, co się z nim stanie.


Bohaterka ze zdjęcia, które bardziej patrzy niż daje na siebie patrzeć nie wydaje się poniżona. Ale fakt, że inna kultura zmiotła jej kulturę sprawił, że jest dziś pięknym obrazem z archiwów. Pytanie, na ile tym obrazem kiedykolwiek chciała się stać.*


W linku też piosenka ze współczesnego wykonania dzieł Chóru: https://vimeo.com/206429005


*Dobra, wiadomo, że mocno lewicuję. Ja też chciałem być dziedzicem wielkiej fortuny, ale nie wyszło. Chodzi jednak o mechanizm nie tego, że kolonializm nie pozwalał spełniać marzeń, ale o to, że sprawił, że ślepy los i inni podejmowali znacznie więcej decyzji dotyczących czyjegoś przeznaczenia niż powinni. Ktoś, kto był księciem w państwie Afryki musiał się poddać woli byle kapitana europejskiego statku.

1 wyświetlenia

© 2018 by Tadeusz Michrowski. Proudly created with Wix.com