© 2018 by Tadeusz Michrowski. Proudly created with Wix.com

T.I.A.

T.I.A. oznacza This is Africa. To jest Afryka.


Jednym zdaniem: niczemu się nie dziw. To stara i mocno rozpowszechniana idea; na tyle popularna, że pojawia się w większości "afrykańskich" filmów z Hollywood. Rzucają ją między sobą też starsi, biali panowie, którzy porzucili Europę dawno temu dla bliżej nieokreślonych, pół-oficjalnych stanowisk, turystycznych machlojek i piw, sączonych w barach pod dachami ze strzechy.


A zatem dziś, gdy wysiadłem na lotnisko w Livingstone - pachnącym PRL'em tak mocno, że wrażenie psuli tylko czarni żołnierze z kałasznikowami, nie myślałem o T.I.A.. Przez te trzy miesiące w Afryce nie obcowałem raczej z ludźmi, którzy tym jakże męskim określeniem kwitowali kiepskiego robotnika albo skorumpowanego policjanta; słyszałem raczej "fucking South Africa" Pata, gdy akurat w drodze po bułki w townships musiał poczekać aż skończy się napad na bank tuż obok.


Ale jednak T.I.A.

Nie mogłem kupić wizy na pobyt i w Zimbabwe i w Zambii - tzw. KAZA UNIVISA bo... Skończyły się naklejki. Potwierdzałem ich obecnośćkilka tygodni wcześniej, ale cóż.

Zostałem poproszony o wydanie ponad dwukrotnie wyższej kwoty, bo nie ma naklejek. Na mieście chodzą słuchy, że to bzdura, a brak naklejek to zwykła korupcja. Kilkadziesiąt dolarów od niemal każdego turysty w kraju, którego PKB na głowę mieszkańca nie przekracza 1200 USD rocznie rzeczywiście może kusić, ale mnie to nie pomaga.


Biorąc pod uwagę, że w wyniku przeprowadzek straciłem w zeszłym tygodniu dwie karty debetowe, książeczkę szczepień, jakieś 300 zł i międzynarodowe prawo jazdy - ta wyprawa zaczyna się umiarkowanie wesoło.*


Na szczęście świat jest bardzo mały. Przyjaciółka, która dołącza jutro ma znajomą... Która akurat pracuje w hostelu z Livingstone. A zatem pierwsza noc - mimo stresów - skończyła się piwkiem w barze, pod strzechą w towarzystwie starszego Europejczyka o bliżej nieokreślonym stanowisku, który na co dzień rozkręcał turystyczne machlojki, a teraz większość rewelacji kwitował mruknięciem: T.I.A.



* Kilka tygodni później okazało się, że wszystkie te rzeczy porwał Simba. Szczenię, które osobiście znalazłem w townships i zarekomendowałem właścicielowi hotelu - nikomu nie ufajcie!

1 wyświetlenia