Strzelaniny w townships

Jak blisko strzelaniny zdarzyło Wam się być?


Pytanie nie jest bez znaczenia, bo ja dzisiaj byłem może ze sto metrów. Chyba.

Mówię "chyba", bo jak wróciłem z pracy ktoś spytał, czy słyszałem o strzelaninie w Philippi (w necie nie znalazłem jeszcze informacji).

No więc słyszałem. Konkretnie słyszałem tę strzelaninę. Biuro Abalimi Bezekhaya jest zlokalizowane tuż obok centrum handlowego, tylne ściany tego centrum opierają się (przez ogrodzenie) o nasz budynek.


Tydzień temu po dachu biegali policjanci i złodzieje (żart niezamierzony). Dziś słyszeliśmy coś jak fajerwerki, tyle, że jednostajne i nachodzące na siebie. Kwadrans później byłem w tym centrum handlowym i wszystko już było w porządku. Może strzelali gdzieś dalej, a może ludzie są przyzwyczajeni i szybko przechodzą nad takimi sprawami do porządku dziennego.


Rzecz w tym, że nie dzielę się tu dramą. Dzielę się dziwnym uczuciem, które opisać można tylko tak: czujesz się jak gdyby kręcili film. Strzelają obok - Ciebie to nie dotyczy. Znajomą chcieli zabić dwa tygodnie temu - współczujesz jej, ale Ciebie to nie dotyczy. Łatwo byłoby zrobić z tego historię o twardzielach i bohaterstwie, ale


To ciekawa forma oswojenia. Rozmawiałem dziś o tej strzelaninie ze znajomymi z RPA. Każdy, dosłownie KAŻDY ma jakąś historię. Niektóre są nawet zabawne (dobra, byli zjarani).


Na przykład historyjka o tym, jak złodzieje włamali się na farmę, otworzyli bramę a potem... Zaczęli pukać do okien. I targowali się z właścicielami, żeby ci otworzyli im drzwi. Byli zbyt leniwi, żeby je wyważać, poza tym bali się broni, więc postawili na małe negocjacje.


Inna historia. Kobieta idzie ulicą i nagle dostaje cios w głowę. Pada na ziemię, patrzy przed siebie i widzi, że przed nią leży telefon. Słyszy: "następnym razem kup lepszy". Wyjaśniam - kieszonkowiec wyciągnął jej telefon z kieszeni, po czym zawiedziony marną jakością aparatu walnął ją nim w łeb i sobie poszedł. Telefon zostawił, bo po co mu takie gówno.


Śmiech jest pewnie formą oswojenia, ale tylko dziś słyszałem takich historii z dziesięć. Np. w niektórych miejscach ci, którzy Cię napadną, podjadą nowym BMW albo Mercedesem. Żadnym rzęchem.


No więc właśnie, strzelali dziś obok naszego biura. Ale jakoś nie czuć było w tym dramy. Bardziej było czuć, że może to słychać, ale jednak to tak jakby gdzieś daleko.

A strzelanina brzmi jak fajerwerki. Te tanie, słabej jakości.

2 wyświetlenia

© 2018 by Tadeusz Michrowski. Proudly created with Wix.com