Muzeum Żydów w Kapsztadzie

Dziś tylko umiarkowanie południowoafrykańsko, bo z Muzeum Żydów w Kapsztadzie.


Ciekawa to jednak opowieść oparta na listach Żyda, który uciekł z Niemiec. Holocaust pokazany tylko przez opowieść jednostki, bez statystyk, zdjęć, wielkich gór butów i toreb.

Jego przyjacielem z szermierczej maty był człowiek, który należał do NSDAP. Tłumaczę fragmenty ich korespondencji po wojnie.


Konkretniej, tłumaczę tu fragmenty napisane przez Nazistę:


"Myślę, że <wybiórcza pamięć> to bardzo delikatne określenie tego, z czym mamy do czynienia teraz w Niemczech. Można by to nawet określić amputacją pamięci. Część pamięci jednak przeżyła; przede wszystkim ta, która wspomina jak z użyciem brutalności i ekstremalnej przemocy ludzie byli wciągani do partii nazistowskiej."


"Dwa lata temu odwiedziła mnie krewna. Gdy zobaczyła jak wychudłem, natychmiast wybuchnęła potokiem przekleństw pod adresem nazistów. Ja zaś powiedziałem jej wprost, że nie mogę przyłączyć się do tego złorzeczenia, sam bowiem byłem jednym z nazistów.(...)"


"Z początku niemal zemdlała, zszokowana, że oto spokrewniona jest z takim osobnikiem. Później przyznała jednak, że i jej zdarzyło się <podążyć za duchem czasu> (...). Większość ludzi nie pamięta nic z tego okresu, najbardziej zaś nieprzyjemni są ci, którzy protestują głośno, gdy przypomni im się, że świetnie radzili sobie finansowo <idąc z duchem czasu>."



Uderzyło mnie to szczególnie, bo pamiętam, gdy rok temu w trakcie programu dotyczącego praw człowieka odwiedzałem Treblinkę. Obywatelka Niemiec, również uczestniczka programu, po oprowadzeniu spytała przewodnika, czemu nic nie mówi się o "polskiej winie". Czemu nie mówi się, że bez udziału Polaków i w ogóle okolicznej ludności Holocaust nie byłby możliwy. Zaznaczam: mocno lewicowa uczestniczka programu o prawach człowieka, pochodząca z państwa, w którym dzieciaki naprawdę katuje się narodową winą (z tego, co mi wiadomo).


Przypomniała mi się ta sytuacja, gdy czytałem ten wystawiony na ścianie muzeum w Kapsztadzie list. List dotyczący wybiórczej pamięci, napisany przez nazistę. Bo czyż nie wybiórczą pamięcią (tyle, że następnych pokoleń) jest szukanie winnych wśród narodów, których intelektualnych przywódców stłamszono, czy wręcz wymordowano w celu ogłupienia, a jednocześnie właściwych nazistów nie nazywa się nazistami, bądź szuka usprawiedliwień dla milionów ludzi, którym wygodnie było "nie widzieć" albo udawać, że to tylko rozkaz, gdy pięli się na szczyt?*


Niepokoi mnie trochę publikowanie tutaj akurat takiego posta, ale z drugiej strony: ciekawi mnie samego, że tak daleko od domu znalazłem coś, co tak bardzo go dotyczy.


*Wiadomix oczywiście, że ze zbrodniami, które popełniali nasi obywatele i my musimy się rozliczyć. Ale nie zwalniając z win tych, którzy piekło rozpętali, a potem siedzieli z boku, z karabinami na kolanach, gdy w ruch szły widły.

1 wyświetlenia

© 2018 by Tadeusz Michrowski. Proudly created with Wix.com