Mambo Backpackers


Dziś śpimy w Mambo backpackers w Zimbabwe. Spędzamy miły, afrykański wieczór z właścicielem. Wkrótce planuje uruchomić prawdziwe, błotne chatki dla turystów. Dla miejsca naprawdę wielka okejka za świetny klimat.


Mambo Backpackers to "backpackers" bardziej z nazwy, bo z jednej strony oferuje naprawdę niezły standard prywatnych pokoi, a z drugiej namioty rodem z filmów o safari.


Ludzie w Victoria Falls mówią, że pod miasto wieczorami podchodzą niekiedy lwy - zdobycz próbuje ukryć się w dochodzącym stamtąd świetle, ale lwa nie oszukasz. Dopadnie Cię nawet pod latarnią. Po kolacji (pap, wszędzie pap! - tylko tutaj nazywa się inaczej) wracaliśmy z centrum na piechotę. Lwów brak - a więc jakoś będę musiał pospłacać wierzycieli.


Victoria Falls to miasteczko-enklawa. W toczonym problemami Zimbabwe (gdy tu jesteśmy, rozpoczyna się właśnie przewrót w stolicy kraju), Victoria Falls jest oazą. Wspomnienie potężnej hiperinflacji dociera tu głównie w osobie drobnych panów, którzy oferują kupno banknotów o bilionowych nominałach.

0 wyświetlenia

© 2018 by Tadeusz Michrowski. Proudly created with Wix.com