Krótko o "Islamizacji Europy", konkretnie Paryża.

Rozkoszna sytuacja spotkała mnie w bla,bla samochodzie po drodze na lotnisko (jeszcze w lutym). Pochwaliłem się kierowcy historią mojego wyjazdu, dodając, że bilety do Paryża są naprawdę tanie.


Kierowca stwierdził: - No tak, przez tych wszystkich migrantów pewnie już nikt tam nie chce jechać. Stwierdziłem więc, że może pogadamy o piłce nożnej, pogodzie i krakersach.


Otóż ludzie dalej chcą do Paryża jeździć. Konkretnie około 16 milionów osób rocznie (to niewiele mniej niż odwiedza całą Polskę). Chcą jeździć jak szaleni i czasem w kolejce aż się człowiekowi marzy, żeby może jednak więcej osób wbiło sobie do głowy pomysł z islamizacją, to nie traciłbym godziny w deszczu, czekając na rozwarcie się bram Wersalu.


Musicie też wiedzieć, że wielu z tych, którzy odwiedzają miasto, czy w nim pracują, nie wygląda jak rycerze Karola Wielkiego. Nie będę tu gadał, że wszystko złoto i pięknie, ale spędziłem w Paryżu prawie dwa miesiące i nie widziałem tam nic, co sugerowałoby przejęcie Europy przez panów i panie zza mórz. Chyba że o amerykańskich akcentach albo wyraźnie azjatyckich rysach i portfelach grubszych, niż ja się kiedykolwiek dorobię.


Owszem, jest sporo bezdomnych, tylko że pośród tych bezdomnych jest 10 tys. Polaków. Widziałem Polaków śpiewających i żebrzących w metrze, widziałem Hiszpanów robiących to samo. Czarnoskórych ani osób o urodzie arabskiej wśród żebrzących nie widziałem. Czarnoskórzy próbowali sprzedać mi piramidki i jakieś gównianie bransoletki - oczywiście natarczywie, jak to oni, ale bez przesady.


Raz na stacji metra widziałem dwie małe dziewczynki z karteczką "Uchodźcy z Syrii", które stały z kubeczkiem na kasę (chociaż przyznacie - który spryciarz nie wybrałby tej metody). Niektóre stacje metra ewidentnie mają swoich mieszkańców - acz mam wrażenie, że znacznie mniej niż Budapeszt, w którym byłem w lutym.

Widzę w internecie bardzo dużo głosów, że Paryż jest niebezpieczny, usłyszałem taki głos nawet w samym Paryżu. To miasto oddalone od Warszawy niecałe dwie godziny lotu i jakieś 20 euro ceny biletu, stąd trochę szokuje mnie taka percepcja.


Wkrótce o No-Go zones, potem Paryż oczami osób, które mieszkają w nim od lat, potem troszkę o środkach bezpieczeństwa w mieście i o mojej percepcji tego, co widziałem sam.

14 wyświetlenia

© 2018 by Tadeusz Michrowski. Proudly created with Wix.com