Koniec...

Coś się kończy, coś się zaczyna. To były wspaniałe trzy miesiące, podczas których widziałem i przeżyłem rzeczy, które innym nie są dane przez lata. Nie, że się brandzluję, naprawdę.


W RPA oddychałem inaczej, szybciej, bardziej żywo. I po tych trzech miesiącach mam też pewną ochotę odetchnąć wolniej. Przykładem szalonego tempa jest dzień, gdy rano w organizacji był strajk, a wieczorem znajomy z centrum był w wielkim dylemacie i radził się mnie, jak ratować inwestycję za kilka milionów złotych. Takich dni było wiele.


W tych sytuacjach znalazłem się sam, przez przypadek i ich moc zawsze będzie mi się już kojarzyła z Afryką - życiem które jest szybkie, niepoukładane i potężnie rezonuje w każdej komórce ciała. Znalazłem też kilkoro przyjaciół - choć zdaje się, że trzy miesiące to za mało, by o tym mówić. A jednak przeszliśmy razem przez wiele.


Skończył się wolontariat. Myślę, że o mojej organizacji napiszę książkę - dramaty wewnątrz niej i to jak wokół utopijnej wizji ludzie walczą o władzę jest mocnym tematem. Przeprowadziłem już pierwsze wywiady, zdobyłem sporo niejawnych informacji (raporty, transakcje) i mam sporo "dojść", które pomogą mi wiele rzeczy opisać. W tym może nawet sprawy sądowe. To się zaczyna.


Nie skończyła się Afryka. Rozpoczyna się inna wyprawa. Czy po niej wrócę do domu? Nie wiem. Myślałem o crowdfundingu na jeszcze inną przygodę i może będę Was o to męczył, bo wszystkie zapowiadają się ciekawie.


Zdjęcie przedstawia biuletyn, nad którym pracowałem (acz jest w niego włożona praca bardzo dużej ilości osób, w tym wolontariuszki, która była tu przede mną). Fajnie jest zostawić po sobie coś tak dotykalnego.




5 wyświetlenia

© 2018 by Tadeusz Michrowski. Proudly created with Wix.com