Janusz Waluś, anty-bohater RPA i komunizm w Afryce

Dziś politycznie, w nawiązaniu do poruszanej niedawni w mediach w Polsce idei, żeby Janusza Walusia sprowadzić do Polski i może wypuścić.

Dla niezorientowanych: https://pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Walu%C5%9B


Waluś to człowiek, który zamordował południowoafrykańskiego działacza, Chrisa Haniego. Strzelił do niego na podjeździe domu. Nasze środowiska mocno prawicowe twierdzą, że Hani był komunistą, a więc to bohater.


Raz. W RPA pomysł sprowadzenia go do Polski nie był chyba bardzo głośny, bo kilku moich rozmówców zdziwił się jak o tym powiedziałem.


Dwa. Rzeczony „komunizm” Chrisa Haniego, czyli faceta, którego Waluś zabił. Nie każę twierdzić, że Hani był bohaterem, choć warto wiedzieć, że swego czasu lokalna telewizja umieściła Haniego na dwudziestym miejscu największych Południowoafrykańczyków (acz wedle mej wiedzy lista była dość kontrowersyjna).



zdj. Wikipedia, pomnik Haniego w Boksburgu


Afrykański Kongres Narodowy miał różne odłamy, w tym dość skrajne, które postulowały walkę wręcz rewolucyjną (w jednym z nich, pierwszym, brylował Nelson Mandela). Często owa walka była jednak odpowiedzią na dekady bezowocnych działań pokojowych.


Istotą tego posta jest jednak coś innego. Warto pojąć, dlaczego tak wiele rządów afrykańskich ma korzenie komunistyczne albo komunizm gdzieś się w nich przewijał. Wedle tego, co mi mówiono, w RPA na wsi apartheid był podziałem raczej teoretycznym. Czarne dzieci wychowywały się z białymi, nikt nikomu nie zabraniał chodzić po ulicach, itd. Niech was to jednak nie zmyli. Gdy rodzice jednej z osób z mojej organizacji się zestarzeli i nie byli już użyteczni do pracy, odprowadzono ich z farmy na skrzyżowanie, na którym zwykle kupowało się jajka z ciężarówki i powiedziano, żeby teraz radzili sobie sami. Przepracowali na farmie życie, które skończyli na ulicy.


W miastach było gorzej. Nie pozwalano czarnym opuszczać ich dzielnic bez specjalnej przepustki (tzw. dumb pass). Nie można było korzystać z plaż, tramwajów a nawet chodników przeznaczonych dla białych. W RPA mówi się w 11 językach (najważniejszych), a w pewnym momencie czarnym dzieciakom w Soweto kazano uczyć się w Afrikaans.


To, co staram się powiedzieć to to, że ludzie byli już nieźle wkurwieni. A, że państwami tymi rządziły głównie rządy pozostawione przez Zachód (bo to Zachód miał kolonie), tymi, którzy mogli i chcieli im pomóc byli komuniści. Z własnych przesłanek, naturalnie.


To, co staram się powiedzieć to to, że bojownicy o wolność bardziej interesowali się tym, że ktoś daje im broń, pieniądze i szkolenie, niż tym, kto konkretnie to robi.


Kontekst. Dla nas komunizm to niewola i zbrodnie. W wielu krajach afrykańskich do wyboru byli komuniści albo walka z czołgami za pomocą włóczni. Przyjmowano więc i ideologię, ale nie dla niej samej, a głównie dla szansy, którą dawała.


Morał: trzeba być pół-debilem, żeby wierzyć, że Janusz Waluś jest bohaterem, bo zabił komunistę.


A jako ciekawostka: możliwe, że niechcący zrobił więcej dobrego niż złego. Istnieją hipotezy (acz niezbyt popularne), że żyjący Hani nie pozwoliłby Nelsonowi Mandeli na zjednoczenie wszystkich ruchów wyzwoleńczych i skończyłoby się wojną domową.

6 wyświetlenia

© 2018 by Tadeusz Michrowski. Proudly created with Wix.com