Jak (nie) zostałem pilotem Airbusa A320neo.

Kolejna historia ze szkolnego cyklu: "moje wakacje", czyli zaczynamy Irlandię.


Albo jak (nie) zostałem pilotem Airbusa A320neo.


A320neo, to taki typ autobusu ze skrzydłami, który zarazem jest piękny, mądry, dosyć wdzięczny w pilotażu i kosztuje zaledwie 110 milionów dolarów. Gdyby ktoś się zastanawiał, to w kategorii cena/jakość zdecydowanie polecam - 10 milionów dolarów taniej niż porównywalny Boeing 737 MAX. Niestety nie działa tu zasada, że poprzedni rocznik można kupić trochę taniej, więc nie skorzystacie na tym, że opisuję tę historię w lutym.


Aer Lingus z kolei to taki irlandzki LOT z tą różnicą, że - o ile mi wiadomo - ich prezes nie fantazjuje po nocach o traktowaniu swoich pracowników jak szmaty.

Aer Lingus prowadzi także jeden z kilku na świecie programów szkolenia pilotów, całkowicie finansowany przez linię. To znaczy, że praktycznie nie mając pieniędzy i mając niewiele doświadczenia można zostać wyszkolonym od niemal zera do drugiego pilota w Airbusie Aer Lingus'a (oczywiście podpisuje się "lojalki").


Spytacie, dlaczego tak jest? Po cholerę ktoś opłaca Ci finansowanie marzeń? Ano dlatego, że ruch w powietrzu się wzmaga, a pilotów wcale nie przybywa. Jest to oczywiście odrobinę bardziej skomplikowane. Ceny lekcji latania rosną - nawet uwzględniając inflację - a wynagrodzenie pilotów od lat dziewięćdziesiątych spadło niekiedy trzykrotnie (albo jeszcze bardziej!). W tym samym czasie lotnictwo wojskowe największych państw świata (jak np. USA) samo zmaga się z brakiem pilotów, czego efektem jest też mniej osób, które przechodzą potem do sektora cywilnego. To nie do końca tak, że pilotów w ogóle brakuje - rzuć za siebie kamieniem, a na pewno jakiegoś trafisz. Brakuje jednak doświadczonych pilotów, którzy mogliby przesiąść się na duże maszyny.


I po co tutaj ja? To kolejny sekretny element mojej biografii. Przed laty skończyłem w Aerobklubie Radomskim kurs szybowcowy. Miałem na koncie raptem 60 lotów i nie zrobiłem licencji ani nawet kilku innych uprawnień, ale latałem samodzielnie na słynnym Bocianie.


Zdjęcie: wikipedia. Ten szybowiec stoi w muzeum w Finlandii, ale na identycznym szkoliłem się ja. Był kilka lat młodszy od moich rodziców.


Latanie więc lubię, ale spośród wielu pasji ta należy do najdroższych, od lat wiec już w powietrzu nie byłem. Gdy wtem...! Znalazłem informację o programie Aer Lingus. Pomyślałem zatem: czemu nie spróbować?





0 wyświetlenia

© 2018 by Tadeusz Michrowski. Proudly created with Wix.com