Gatsby, czyli kuchnia townships

Ja: Poproszę Gatsby'ego. Sprzedawca z Townships: Ćwiartkę? Ja (patrząc na cenę, 15 zł): Całego? S: Połówkę? Ja: Całego? [spojrzenie jak na idiotę] S: Chcesz wziąć całego gatsby'ego?


Minutę później, stoję przy kasie.

Ziomy z townships: Co wziąłeś? Ja: Gatsbyego. Z: Ile? Ja: Całego. Z: Wziąłeś całego gatsby'ego? [rechot]


I tak, miałem wrażenie,że ludzie w całej knajpie chwycą się zaraz za ręce, zaczną tańczyć i śpiewać, jako to głupi umlungu wziął całego gatsbyego. Zwyczajnie nie mogłem być bardziej biały i zagraniczny jednocześnie niż w tym oto momencie.



Skurczybyk ważył z półtora kilo. Męczyłem go dwa dni (ale Sobieski, Grunwald i w ogóle i jakoś z pomocą przodków dałem radę). Ponoć nie da się zjeść nic bardziej południowoafrykańskiego. W moim gatsbym były frytki, listek sałaty, martwy kurczak (po obróbce cieplnej) i pewnie z półtora miliona kalorii. Ale dałem radę. I nawet nie wyglądam jak w ciąży.


Jeśli chodzi o smak, to jest taki typ jedzenia, który nie eksploduje orgazmem pośród kubków smakowych, ale raczej stawiasz go przy kompie, robisz swoje, a trzy godziny później twoja ręka napotyka pusty, otłuszczony papier. I tylko czujesz się jak wieloryb, który połknął samopompujący się ponton.

Nazwa "gatsby" ma rzekomo pochodzić od filmu, który podobny oglądali tuż przed zjedzeniem pierwszej kanapki pracownicy z Cape Flats. Widząc ją mieli powiedzieć: "It's a Gatsby smash!" (pod wpływem filmu), co w wyjątkowo dynamicznym i wyjątkowo wolnym tłumaczeniu znaczy: "Ale zajebista buła!". I tak podobno zostało. Ale wersji jest wiele.

Gatsby jest też kalmarami. Musze zapolować. Z chęcią przytyję jeszcze te kilka kilogramów w imię dziennikarskiej rzetelności.


Acz rozumiem już, czemu to właśnie ludzie niezamożni są tutaj najczęściej grubi. Najbardziej kaloryczna, tłusta dieta jest też w RPA najtańszą.


[dodano później: Sprawdziłem. Gatsby z kalmarami jest być może najlepszą rzeczą jaka spotkała ludzkość od czasu, gdy przed setkami lat ktoś na Bliskim Wschodzie niechcący wynalazł galaretkę - stawiając pierwszy krok w kierunku stworzenia żelków.]

1 wyświetlenia

© 2018 by Tadeusz Michrowski. Proudly created with Wix.com