© 2018 by Tadeusz Michrowski. Proudly created with Wix.com

Czy apartheid był lepszy niż "chaos"?

Aktualizacja: 15 wrz 2018

Ten post łączy dwa posty, które na FB był swego rodzaju eksperymentem.


Post pierwszy:


Czy porządek apartheidu był lepszy niż potknięcia demokracji?


To pytanie pozwalam sobie zadać Wam. I zachęcam do głosowania ("Apartheid" - wtedy lepiej; "Demokracja" - dziś; wypracowania mile widziane).


W latach 90-tych zniesiono w RPA apartheid. Kraj stał się wolny, ale z wolnością przyszła cena.*



zdj. za southafricatoday.net


Przestępczość


W 1957 roku, u szczytu apartheidu, odsetek zabójstw wynosił w RPA ok 22 na 100 tys. mieszkańców. W 1996 roku, po odzyskaniu wolności, był trzykrotnie wyższy.

Mnożą się porwania samochodów, ludzi (co pięć godzin porywane jest dziecko), bycie białym farmerem niesie dwukrotnie większe ryzyko śmierci niż u policjanta na służbie, a odsetek gwałtów jest porównywalny ze strefami wojny.

Prezydentem zaś jest człowiek, któremu postawiono zarzuty gwałtu i ponad setkę zarzutów korupcyjnych. Co zabawniejsze: został wybrany na stanowisko już PO wyjściu większości z tych spraw na jaw.


Niezadowolenie

Od 1994 roku Afrykański Kongres Narodowy nie przegrał wyborów. Rządowi zdarzało się już strzelać do protestujących, a demonstracje bywają bardzo gwałtowne. Płoną autobusy, niszczona jest własność publiczna. Rząd prowadzi "dialog", z którego najczęściej nic nie wynika. Ludzie są wściekli... A jednak dalej głosują na AKN.


Nierówności

Współczynnik nierówności GINI informuje, że społeczeństwo jest dziś bardziej podzielone niż w okresie rządów białych. Elita przestała być ściśle biała, ale jest jeszcze bardziej elitarna niż kiedyś.

Biali farmerzy otwarcie mówią, że nikt ich nie broni, a bardziej skrajne ugrupowania nawołują rzekomo do ludobójstwa. Wielu wyjeżdża (milion białych w ciągu ostatnich 10 lat). Choć bezrobocie wśród białych jest wyraźnie niższe niż wśród innych grup, wielu niepokoją kwoty ilościowe. Pracodawca nie może zatrudniać samych białych, nawet jeśli na ich miejsce nie może znaleźć czarnych o zbliżonych kwalifikacjach. Niektórzy mówią o odwróconym rasizmie.


Życie

Między 1990 a 2013 rokiem średnia długość życia w kraju spadła o 4,3 lat (według niektórych danych).

Epidemia AIDS trwa w najlepsze. Szacuje się, ze nawet jedna piąta populacji jest nosicielami wirusa HIV.

Bezrobocie jest wyższe niż było przed upadkiem apartheidu.

Po upadku apartheidu inwestycje zagraniczne w kraju w zasadzie umarły na dziesięć lat. W pierwszych latach po upadku apartheidu gospodarka skurczyła się.

Ale kraj jest wolny. Każdy ma prawo oddać głos i demokratycznie wybrać swojego przedstawiciela. Problemy, które kiedyś zamykano w townships i bantustanach, dziś rozlewają się na cały kraj. Nie wystarczy już być białym (a przynajmniej jest trudniej), żeby poradzić sobie w życiu. Jest mniej-więcej równo. A przynajmniej więcej niż w okresie apartheidu.

Jestem szalenie ciekaw Waszych opinii. Można napisać tylko "Apartheid" albo "demokracja" - dając znać, co Waszym zdaniem było ogólnie rzecz biorąc lepsze. Acz z radością powitam długie wywody :)


*Uwaga: celowo manipuluję tu danymi. Wszystkie te, które podaję są prawdziwe (albo oparte na badaniach), ale sposób ich doboru wyraźnie odpowiada argumentacji "kiedyś było lepiej". Traktujcie to, proszę, jako zadanie z krytycznego myślenia.


Post drugi:


Szanowni!

Mój eksperyment nie do końca się udał. Abstrahując od kierunku głosów, było ich po prostu mało:)


Chciałbym Wam coś jednak pokazać:

Odsetek morderstw w RPA. https://upload.wikimedia.org/…/1024px-South_African_murder_…

Który pokazuje, że dzisiejsze statystyka morderstw zbliżona jest do tej z epoki połowy apartheidu.


Gospodarka RPA http://cdn.primedia.co.za/…/c_limi…/ldbyfs5v4bzatycg1ba1.jpg

Który pokazuje, że gospodarka przeżywa ostatnio kryzys, ale nie widać też żadnych gigantycznych tendencji pozytywnych w okresie apartheidu.

I tak dalej, i tym podobne. Nie neguję faktu, że kraj ma wiele problemów. Neguję fakt, że było tak dużo lepiej.


Nie ukrywam też, że czysto deklaratywnie spodziewałem się więcej głosów idealistycznych. Mówiących to, co powiedział jeden z komentujących. Że przede wszystkim system, w którym, komuś odbiera się prawa ze względu ma to, że urodził się czarny, a nie biały jest zbrodniczy.


Spytałem, co Waszym zdaniem było lepsze. Wstrzymałem się od pytania, gdzie - biorąc pod uwagę Wasz kolor skóry - wolelibyście żyć. Przyznałem też otwarcie, że manipuluję danymi, ale skoro potwierdzały one głosy nostalgii za apartheidem, nikt mnie nie zweryfikował.


Nie czuję sie w pozycji do pouczania kogokolwiek. Zaznaczam - biorąc pod uwagę liczbę głosów - była to raczej zabawa. A jednak zachęcam do refleksji: tam, gdzie jesteśmy faworyzowani, łatwo przypisywać zasługę konkretnym cechom drugorzędnym. I podobnie, gdy nasze przywileje tracimy.


Bo Jacob Zuma jest oczywistym głupkiem. Tylko czemu - nawet pomijając na chwilę fakt, że to apartheid tego głupka stworzył i ukształtował - zakładamy, że jego głupota jest dowodem na to, że czarni nie powinni rządzić?


Myśląc o naszych rządach nauczyliśmy się już, że jeśli mamy premiera głupka np. z Podlasia, to nie mówimy, że ludzie z Podlasia nie nadają się do rządzenia. Nie przenosimy faktu czyjejś wiary na jego zdolność do sprawowania władzy (a co najwyżej sposób, w jaki tę wiarę afiszuje i pozwala by wpływała na jego proces decyzyjny).


Mieliśmy polityków chłopów, profesorów, fałszywych magistrów, itd. itp. Na ogół jednak łatwo dajemy sobie zwrócić uwagę: "Stary, to jest jeden typ. Nie generalizuj aż tak. A nawet jeśli jest tendencja, to warto zastanowić się z czego wynika".


Ale myśląc o dalekim kraju, łatwiej jest przyjąć proste rozumowanie i powielać opowieści o tym, że "coś jest tak, bo czarni nie potrafią...". Mówi na to tylko jedno. Mało wiemy i w tej niewiedzy bardzo pragniemy upraszczać problemy - najchętniej w sposób, który nie każe nam spojrzeć krytycznie na siebie.

10 wyświetlenia